FAST POETRY

Monika Kostera

 



 

Swamphaiku (2006)

Full moon over swamp

Lights prickle darkness below

The madhouse glitters

*

The sky

Is up there

Here

- Only mud

Still,

Wading through

Is just about

Possible

*

Snow lies immobile

Around my house, in darkness

Footprints multiply

*

Flag fluttering calmly

Like a tail of a fat cat

Above frosty roof

*

Silent square in white

Black trees protrude and surround

A lonely phonebooth

*

Menu in Danish

An unexpected treat:

Espresso and draft

*

Blue snow, white sky

A day softer than its frames

Winter trifling

*

Some cars stand still

Frozen and glimmering quietly

And some move by

*

On the other bank

Lights huddle and waver

Here they just glare

*

Red and white tulips

On my windowsill while outside

There is snow and darkness

*

Yellow house at night

Shadows in the windows

Make an icy lining

 




Obrazy z bagien (2006)

 

Księżyc w pełni nad bagnem

Pośrodku światła nakłuwają ciemność

Lśni dom wariatów

*

Niebo

Jest w górze

Tu

Tylko błoto

Jakoś da się

Przejść w bród

*

Śnieg nieruchomo

Leży wokół domu

Mnożą się ślady stóp

*

Flaga powiewa spokojnie

Jak ogon grubego kota

Nad oszronionym dachem

*

Cichy biały kwadrat

Czarne drzewa otaczają

Budkę telefoniczną

*

Niebieski śnieg i białe niebo

Dzień miększy niż jego ramy

Błaha strona zimy

*

Niektóre auta stoją

Zmarznięte i błyszczą

Inne przejeżdżają obok

*

Na drugim brzegu

Światła przycupnęły

Tu tylko rażą

*

Czerwone i białe tulipany

Na moim oknie

Na zewnątrz śnieg i ciemność

*

Żółty dom w nocy -

Cienie w oknach -

Lodowa podszewka

 

 

 

 


 

Warszawska jesień (2010)

Gdzie góra, gdzie dół?

Ulewa łączy płynnie

niebo i piekło

*

 

Zielone lato

zaszumiało, wzleciało

błysło, zniknęło...

*

 

Zgubiłam lato

Uczciwego znalazcę

Czeka nagroda

*

 

Wrzesień wpadł nagle

Pohulał po ulicach

Chyba pijany?

 

 


 

Zima w mieście (2010)

 

Białe miejskie wąwozy

Między hałdami ludzie

z siatkami w garści suną

Jak do poloneza

 

* * *

 

W hallu przy dużej auli

Postawili choinkę

Wieczorem wszyscy poszli

Mrok pachnie lasem

 

* * *

 

Autobus szumi chłodno do przodu

Wszyscy stoimy w jednym rytmie

Tylko pani w słuchawkach

Mruga we własnym

 

* * *

 

Czarne zimowe topole

Między nimi żurawie

Schwytane za nogę

Przez mróz

 

* * *

 

Niespodziewany prezent -

Choinka z aniołami

W moim domu na Święta

Zielono mi w zimie

 

* * *

 

Krople spadają z dachów

Marszczą kałuże w dole

Grudniowa odwilż kosi

Śniegowe siano

 

* * *

 

Zimą na stole obok chleba

Stoi czerwone wino

Schwytany pod korkiem

Dżinn

 

* * *

 

Zamarznięte jabłuszka

Na ośnieżonej gałęzi

Setki wahadełek

Nad drogą

 

* * *

 

Krzesła przysypane śniegiem

Letnia kawiarnia w zimie

Przechownie obchodzą wokól

Białe wyspy

 

* * *

 

W strumyku pod oknami

Ścigają sie kaczki

Z pluskiem i kwakaniem

Pomiędzy soplami

 

* * *

 

Pierwsze wystrzały padły

Na brzegu Dunaju

Bitwa trwa na przedmieściu

Nowego Roku

 

* * *

 

Serpentyny na ścianach

Ludzie stoją grupkami

Przy gazowych grzejnikach

Przytupujemy

 

* * *

 

Człowiek w czarnej kurtce

Ogląda wzorzyste krawaty

Gładzi wzory, przymierza

Wychodzi z gładkim

 

* * *

 

Dwóch mężczyzn dużymi kęsami

Pogryza kebaby

Trzeci, odwrócony tyłem

Trzęsą mu się uszy

 

* * *

Śniło mi się, że pisałam

Wiersz o pisaniu wierszy

Zastanawiałam się, szukałam

Słów o słowach

 

* * *

Pani z komórką w kawiarni

Naprzeciw - druga pani

Siedzi z przechyloną głową

Nieruchoma

 

* * *

 

W domu okna jasne i ciemne

Na najwyższym pietrze sylwetka

Ktoś wygląda przez okno

Naprzeciwko

 

* * *

 

W czterech rogach wagonu siedzimy

Ona, pochylona nad książką

On, czyta nuty; on, pisze równania

Ja, piszę o nas

 

* * *

 

Deszcz ukośnie przecina powietrze

Jeden rządek lampek zgasł na krzaku

Szara piana śniegu przy kałuży

Zima robi pauzę

 

* * *

 

W Cafe Karma siedzimy, piszemy

Jedni na laptopie, inni

Na ipadzie, ja i ona

Na papierze

 

* * *

 

Sobota na uczelni

Pełny po brzegi parking

W kawiarni grupki studentów

Składają ściągi

 

* * *

 

Espresso przy Marszałkowskiej

Za oknem ludzie w kapturach

Przyprószony śniegiem chodnik

Kawa jest czarna

 

* * *

 

Nad oknami siedzą gołębie

Pod oknami fruną gołębie

Przysiadają, trzepoczą

Dziobią hałdę śniegu

 

* * *

 

Chmury coraz rzadsze

Wznosimy się do góry

W środku szarości

Spragnieni słońca

 

 


Majowe (2011)

W sklepie grupa manekinów

Odśrodkowo stoją gotowi

Pęd obcasów skierowany w górę

Wnet wniebowzięcie

 

***

To samo miejsce

Inny obrót Ziemi

W białej filiżance

Czarny krąg kawy

 

***

Domy puszczają zajączki

Oknami do siebie

Powolny przepływ światła

Poezja miasta

 

 


 

Train to Penzance (2011)

Under the tree

A shadow-map

He said: the cross

Marks the treasure

 

***

 

Seeing the city anew

For the first time

In the company of friends

Who were born here

 

***

 

Angel on the train

Absentminded, alone

Helf-asleep by the window

Above, a guitar

 

***

 

Rumi says music is the proof

Of the life before our birth

The soul remembers and twinkles

With recognition

 

***

 

W cichym wagonie

Jest świat sprzed komórki

Ale już z walkmanem

1983

 

***

 

Dwa szare gołębie na murze

Przylatują dwa nowe, śnieżnobiałe

Czasami plączą się palce

A czasem słowa płyną

 

***

 

Seeing two beautiful

Men in one day

Truly, I must be

Blessed

 

***

 

Między objawieniem a nagłą miłością

Nie ma żadnej różnicy

Szesnaście lat temu w sklepie płytowym

Drabina do nieba

 

***

 

Shadows like roots

Connecting people

Never trust someone

Shadowless

 

***

 

Place of power: sea and stones

Older than any name given

Names that later came are all

Made up of them

 


Nyponhaiku

Den gamla eken på kullen

Som såg mig komma och gå

Blev träffad av blixten en dag

Sakta dog rötterna

 

*

 

Min polska själ ärvde

Min svenska själs minnen

Men vad gör man med alla sippor, klippor och frön

I päronträdens land?

 

*

 

Barnens sommarskratt i Tessinparken

Nyponbuskar vid vägen till skolan

Solvarma klippor, tåget mot Ropsten

Tyg för drömmar

 

*

 

Höstens bruna skärpa

Tidig frost på stationen

Lund, utan förflutets gåtor

Utan framtidens lösning

 

*

Malmö var ett ekande skepp

Likformigt framåt, oavsett

Väder och galaxernas sus

Flytande sammanhang

 

*

 

Malmö Latinskola

Där jag teg i två år

Inga löften tagna, inga brutna

Inget orden

 

*

 

Nattens mörker sken gult

Vinden slet ständigt i stången

Alla linjer var räta

Bara jag krokig

 

*

 

Hon blev min vän och i ett år

Vandrade vi mot sjön i Limhamn

Rökte och pratade, sen

For hon iväg

 

*

 

Tre gånger flyttade jag

Från Sverige, varje gång

Korsade jag den stora sjön

Tredje gången gillt

 

*

 

Svenskan är språket

Som ligger närmast sorgen

Näst efter flämtning

 

*

 

Jag började ljuga om vart jag kom ifån

Blev bjuden på fester

Hängde med på tåget

Lyckligt skal

 

*

 

Ingen tystnad är

Lik svensk tystnad; en kyla

Inne i märgen

 

*

Inte allt har en mening

Förutom att läsa en bok

Förutom att minnas en ek

Förutom att sörja

 

*

Växjö är slutet av vägen
Här gar man rakt in i skuggan
Det finns inget mer

 

*

På en av kullarna i Tokaj

Träffar vi en svensk från Göteborg

"Vad kul att träffa landsmän" säger han

En nyponbuske återfunnen

 

 


 

Summerglim (2011)

In the canion of garbage

All roads are more taken

Nothing new under the blazing sun

Lonely in Naples

 

**

 

At the end of the labirynth

There is an empty space

Where you and your shadow

Become one

 

**

 

Kawa czarna, płomienna

Krągła cisza po deszczu

Kręci sie Ziemia, pędzi

Gwiazd galaktyka

 

**

 

Burza zstąpiła na ziemię

Pod postacią rzeki

Łączą się drogi świata

Wpław

 

**

 

Początek miasta, początek świata

Kamienie na wzgórzu

Wyznaczają inicjał

W opowieści

 


 

Wrzesień, Warszawa (2011)

W dole trawy zielone

W górze ptaki niebieskie

Gęba pełna gwiazd

Pożegnanie lata

 

*

 

Chciałabym pisać - nie umiem

Dlatego robię zdjęcia

Nie jestem fotgrafem

To tylko szybkie pisanie

 

*

 

Dwóch robotników w pustym lokalu

Siedzą, pala papierosy

W kokonie białego światła

Otoczonym nocą

 

*

 

Politechnika - następna stacja Centrum

My: szarzy, czarni, ciemno-niebiescy

We wnętrzu wielkiej podziemnej trąby

Gray noise miasta

 


Labirynt (2011)

A haiku should have

5-7-5 syllables

This is not a haiku

 

*

 

Today wings are dressed

The albatross safely strides

Along the sidewalk

 

*

 

Poeta to dziś

Zawód lub hobby; Muzy

Ćwiczą w siłowni

 

*

 

Haiku składa się

Z trzech wierszy: 5-7-5

To nie jest haiku

 

*

 


Coraz ciemniej (2011)

The leaves shine yellow

Outside the classroom window

Each year amazing

 

*

 

To całe szczęście

Że klucz pachnie jak zwykle

Wodą gwoździową

 

*

Szaro, listopad

Powoli wypełnia się

Sala - zaczynamy

 

*

 

Mgła, szare bloki

Minimalizm jesieni

Rano przy kawie

 

*

Heartbreaking beauty

Of an old house, still standing

Red-black bricks crumbling

 

*

 

Przedział numer pięć
Zajęli czarodzieje
A za nimi noc

 

*

 

 

 

Właśnie że jestem

Budowniczym, wciąż toczę

Kamień węgielny

 

*

Bezlistne drzewa,

Chmury - jesień zatacza

Wciąż dalsze kręgi

 

*

Spinki Ariadny

na schodach

Ja idę w inną stronę

 

 

Year of the dragonfly (2012)

Piłam kawę z psem

Szukałam książek z kotem

To był dobry dzień

 

*

 

Brzozy za oknem

Niespodziewanie białe

Dobrze je widzieć!

 

*

Wróćcie ogrody!

Wzrośnijcie jasne, bujne

Szumne do okien

*

Jest bardzo zimno

Niebo świetliste, proste

Trzyma za kołnierz

*

Cafe Pineska

Wysuwa się w ulicę

Gdy zapada zmierzch

*

Walking the streets

Are people: one of each kind

London- Noah's Ark

*

Sitting, night outside

Snow at the door

Silence at heart

Waiting for the revolution

*

Kiepski poeta

Tak samo się o swoje

Skrzydła potyka

*

The sidewalk in ice

Naturally indifferent

Glows like hell is loose


Inne wiersze - Słowarium


 

 

 

Back

Back to index