Pandemoniada

Pandemoniada w formacie pdf

Koncert. Leeds.

Coraz starsi na zewnątrz, tacy młodzi w środku.

W sam raz na ten wieczór. Gitarzysta w czerni

I blask wszystkich świętych rocka -

Błogosławiona Janis, pełny łaski Jimmi,

Święty Leonard.

I my, ciągle tu, wciąż ci sami.

(Leeds, 2019)


Dzikie i piękne

Dzikie i piękne są nogi proroka

na wielkiej górze.

Cały dzień chodzi z plecakiem

a wieczorem

zdejmuje buty

długo stoi boso na kamieniu.

Skały są bardzo młode,

choć pamiętają niejedno.

Nie zawsze wiatr wieje z tej samej strony.

Człowiek chodzi po górach,

a jeszcze przed chwilą

Pan Bóg je nosił

(Wrocław, 2019)


Ciekawy taniec

Trzy kroki do przodu,

cztery do tyłu,

czasami skok

w losową stronę

(Wrocław, 2019)


Na Nowy Rok

Na podwarszawskiej stacji

Świetlówka zatrzepotała, rozbłysła.

Wykluł się z nocy wielki motyl.

Zetknęły się dwa różne krańce

Nieskończoności.

(Wałbrzych, 2019)


Król Rybak

Prawie już lubię ten wyraz twarzy,

Gdy pojmują, kim nie jestem.

Siedzą przy stole ze mną,

Muzykanci grają, zawsze

Obiad królewski, choć same ryby.

Wszystko, co jest - nie chowam nic przed nimi.

Na koniec uczty jak zwykle pojawia się

To, o czym oni wszyscy marzą.

Już prawie uśmiecham się, gdy widzę

Ten wyraz na ich twarzy,

Zawsze ten sam,

Jak wypisane na czole - i jak wzywają zaraz służbę

I nakazują siodłać konie

Na tuż przed świtem.

(Montlhéry, 2020)

 


Wielki Post

Wszystko ma swój czas

I jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy.

Jest czas zarabiania i czas czytania.

Czas wygrywania i czas bez osiągnięć.

Czas "bo takie realia”

I czas bezgranicznej tęsknoty za nagą dłonią obcego człowieka.

Czas przedsiębiorczych

I czas przechodzenia na drugą stronę ulicy

Z uśmiechem, z przyspieszonym tętnem.

Czas umierania,

I czas żałowania tej decyzji - zbyt pochopnej,

Nie było czasu na zastanowienie,

Nie było czasu na mycie rąk,

Nie było czasu

Na przyjaźń.

(Warszawa, 2020)


 

Bądźcie przechodniami

Te wszystkie rzeczy, które człowiek robi, żeby nie być sam.

A potem okazuje się, że nie musiał

           się starać,

mógł wyjść i iść przed siebie,

gdy jeszcze było można.

Mógł usiąść w słonecznej kawiarni z książką

Popatrzeć w niebo,

bo ono jest jakie jest.

Trzeba odwagi lub smutku

by zrozumieć, że tak samo my.

Kiedy człowiek jest młody to myśli, że będzie żałował

wszystkiego, czego nie zrobił,

a tak naprawdę -

nie.

Liczy się tylko to, co pomiędzy.

(Warszawa, 2020)


 

Boso

I nagle stało się zupełnie cicho,

odetchnęło niebo, asfalt, gniazda wróbli.

I dało się słyszeć coś, co zawsze było,

ale nie słyszeliśmy, chyba że

bosą stopą w trawie.

(Warszawa, 2020)


 

Lista tęsknoty

Kiedy nas stąd wypuszczą,

pójdę przed siebie,

a potem zedrę sobie skórę z pięt, więc usiądę, a potem

znów pójdę dalej, bo w końcu przecież się zagoi,

a potem pójdę wąchać drzewa, bo coś będzie kwitnąć,

może bzy, może lipy,

a potem wsiądę w pociąg, który mija pola,

może spotkam te same bociany,

może zobaczę sarnę, bo przyroda

nie brzydzi się pociągu.

A potem zjem lody na Starowiślnej,

nawet jeśli będzie kolejka, jak stąd na Kazimierz,

a potem usiądę w De Revolutionibus

z książką i kawą,

a potem będę rozmawiać ze studentami,

w tym roku są tacy dobrzy,

z tej samej substancji marzeń,

a potem dotknę ręką kamiennej ławki,

rozgrzanej słońcem, a potem będę wdychać

popołudnie, a potem schwytam,

a potem.

(Warszawa, 2020)

 


 Podobno pełnia kwiatowa

Za oknem kasztany pełne młodości.

Niebo ma kolor tej chwili, gdy

ktoś zrozumiał coś, co

nie zostało powiedziane.

Kiedy spotkały się dwa latawce.

Dowód, że istnieją drugie szanse

ma taki kolor.

Ale nie chce się.

Nie ma powodu, dla którego

ma być ciąg dalszy, jego milion skutków.

Wiosna jest nasza, ale jakoś

nie udała się nam

w tym roku.

Nie wierzę w podobno.

Robię rzeczy przez sen.

Nic mi się nie śni.

(Warszawa, 2020)

 


Dlaczego wycinają drzewa

Wszystko kłamstwo: nasza wina - kłamstwo,

Wasze obietnice - kłamstwo,

Świętość tego świata - kłamstwo,

Wyjście ze strefy komfortu - kłamstwo,

Okład racji nauki na gorączkę czoła - kłamstwo,

Reprymendy dla wiernych - kłamstwo,

Cała ta obrzydliwa przyszłość zwycięzcy - kłamstwo,

Łaska pańska, pstre konie,

Gołębie srające na dachu,

Niewidzialna ręka, nasze wydarte serca,

Wszystko, co poświęciliśmy,

Wszystko, czego nie pokochaliśmy - bo kłamstwo,

Nasze najlepsze dni,

Nasze sprozakowane hormony,

Wasze ambicje, wasza chwała, wasz blask

Wszystko kłamstwo.

Nie musieliśmy się wstydzić naszej kruchości,

Nie musieliśmy

Nic dla was.

Nic.

Wasze ohydne sukcesy, nasz dług, nasze życie.

Kłamstwo boi się światła bardziej niż zarazy.

Wali na odlew.

Żal na to prawdy grzechu.

Wystarczy łaskawy

Tlen, dużo tlenu,

Iskra wcześniej lub później

przyjdzie

(Warszawa, 2020)


 

Wiosna w kwarantannie

w tym roku wiosna trwa ile chce

bzy kwitną ile chcą

kasztany nie robią sobie nic z maturzystów

człowiek może sobie być jeśli chce

byleby nie wygłupiał się już z tą miarą

(Warszawa, 2020)


 

Zdobywcy Troi

Wciąż słychać o zwycięstwach nowych Greków,

o celnych atakach, o podstępach.

Słabości pokonanych są w istocie jedynym,

co pozostało po epoce herosów.

Są ciosy, które zaskakują nie dlatego,

że przeciwnikowi brak jest rozwagi,

ale dlatego, że podłość jest poza mapą.

Hic sunt dracones.

Tak tworzy się, co za tysiąc lat

będzie legendą nowych Odysów,

którzy nie dali się zwieść

śpiewom syren

o życzliwości, hojności, braterstwie.

Tylko siostra snów zbiera,

jak zwykle, odrzucone wątki opowieści.

Usypuje kurhany między światami.

Może barykady.

(Warszawa, 2020)


 

Szkolenie

Na każdym rogu - Führer

Za każdym biurkiem - Führer

W każdym awansie - Führer

W każdym kurniku - Führer

Tu Fürhrer i tam Führer

Co będzie, kiedy moda - jak to moda -

się skończy

Bum!

koniec epoki Führerów

Co poczną? Dokąd pójdą?

Czy znajdą takie szkolenie,

gdzie uczą mówić: "przepraszam”

(Warszawa, 2020)


Grafficiarze

Przychodzili tu różni, mówili

Żeby ducha nie gasić, bo czasy odejdą,

A co pozostanie. Bez serca

Żyć się nie da. Nalegali,

Żeby nie pić za sukces,

Nie w tych naczyniach.

Że to nie wybór: Medowie, Persowie,

Bez różnicy. Nie dla nas.

To nie jest dobry moment

Do świętowania.

Naprawdę, nie w tych naczyniach.

Więc nic dziwnego, że w końcu poszli,

Jeść obiad z krukami.

Stawiać barykady nad wyschłym potokiem.

Wiosna w tym roku nadal śpi pod ziemią,

Lato wypadło z nieba na nasze głowy

jak z dziurawego worka.

(Warszawa, 2020)


Hymn do nauki

Gdybym mówił językami Millsa i Foucaulta

a nauki bym nie miał,

stałbym się jak miedź brzęcząca

albo cymbał brzmiący.

Gdybym też miał cytowalność

i miał wszystkie indeksy na poziomie Mintzberga,

i zasiadał we wszelkich komitetach,

i miał poczucie własnej wartości takie, iżbym parskał w Kosmos,

a nauki bym nie miał,

byłbym niczym.

I gdybym zgarnął wszystkie nagrody i honoris causa,

a twarz spalił w blasku reflektorów

lecz nauki bym nie miał,

nic bym nie zyskał.

Nauka cierpliwa jest,

łaskawa jest.

Nauka do nikogo jednego nie należy

nie szuka poklasku,

nie unosi się pychą;

nie dopuszcza bezwstydu,

nie szuka swego,

nie unosi się sławą,

nie dąży do zemsty;

nie załamuje się brakiem uznania,

lecz cieszy się ze wszystkiego, z czego może się uczyć.

Spokojnie buduje,

wszystko zauważy,

płonie ogniem nadziei na świat lepszy,

wszystko przetrzyma.

Nauka nigdy nie ustaje,

nie jest jak wiedza popularna, która się skończy,

albo jak miłość mediów, która zniknie,

lub jak wpływy, których zabraknie.

Po części bowiem tylko poznajemy,

po części piszemy.

Gdy jednak widzimy to co wielkie i wspólne,

inaczej pojmujemy to, co częściowe.

(Warszawa, 2020)


 

Ostatni list od Ariadne

Przeklęty kto przetraci dobrze mu życzącą osobę
Dla zysku lub chwały lub z pragnienia tryumfu.
W chwili gdy opuszcza Naxos staje się
Bogom podobny, jak oni
Pozbawiony sumienia.

Przędziemy nici nawzajem dla siebie
To nas ogranicza, spowalnia, sprawia, że
Nie możemy być kandydatami na królów.
Kto je zerwie nie musi zaznawać poznawczego napięcia,
Ale nikt już nigdy na niego nie czeka
na nabrzeżu,
w środku dnia,
bez powodu

(Beziers, 2020)


Różni pisarze

Ci którzy potem cię widzieli

mówią że postarzałeś się,

wyglądasz jak przedsiębiorca pogrzebowy.

Nic w tym dziwnego -

musiałeś dużo zabić w sobie

by czuć się z sobą tak dobrze.

Ale to nie ty, Brutusie,

będziesz pisał tę historię.

(Carcassonne, 2020)


Źródło

Pod samym niebem jest źródło

Z którego tryskają jaskółki.

Tam zaczynają się wszystkie wędrówki

I spora część wierszy.

Tylko trafić tam nie jest łatwo

Mnóstwo astronomicznych wydarzeń

Jak wielki parasol nad nami. Dlatego

Nie spadają

Nam gwiazdy na głowę, ale

I sami nie wiemy

Dokąd idziemy. To prawda, że

Człowiek człowiekowi Kainem

Ale czasami człek człekowi

Jaskółką, i stąd nasza pewność, że

Latanie jest koniecznie możliwe.

(Viry-Châtillon, 2020)


 

Błoto na butach

Niosę błoto na butach

z pól, z lasów, z drogi

nad rzeką.

Szło się prosto,

po lewej stronie drzewa

pełne wschodów i zachodów słońca.

Po prawej - rzeka, jak strzała.

Zawsze dokądś się trafi

kiedy się idzie przed siebie.

Może to o to chodzi

w powiedzeniu: być sobie

sterem i okrętem.

Szczególnie kiedy idę nad rzeką

bywam tym.

A teraz, kiedy sama nie wiem

gdzie jestem, niosę błoto

na butach.

(Warszawa, 2020)


Egzamin

Szewczyk został czeladnikiem,

potem mistrzem,

jego buty są piękne i trwałe,

jego praca uczciwa.

Jednak znów, kolejny już raz

oblał egzamin

przed złotą kaczką.

(Viry-Châtillon, 2021)


 

Doskonałość

Pszczoły przestały

produkować miód,

zajęły się konkurowaniem

o to, który rój

ma najbardziej błyszczące ule.

Najpierw przyszły osy.

Dynamiczne, szykowne.

Miały piękne talie, robiły

buzz buzz buzz.

Potem przyszły szerszenie.

Nikt nie zaprzeczy,

że są doskonałymi menedżerami.

(Warszawa, 2021)

 


Skóra

Gdy czas zmienić skórę

dobrze jest

jeśli ma się coś w środku

(Athis Mons, 2021)


Karciarze

Latami siedzieli, grali

Przy różnych stolikach

Używali dżokera jako blotki

Żeby coś sobie zatłuc.

The joke is on you.

Czemu nikt się nie śmieje.

(Warszawa, 2021)

 


Droga żelazna

Kto jeździ pociągiem

taki sam się staje.

Okiem niebem niebieskim,

chmurką furką strzępiastą.

Tego nosi, ponosi.

Wodą wiatrem współpędzi.

Miastem mostem współdudni.

Przyciąganie ugniata,

wyrabia,

formuje.

Bo gdy tory są z nami,

któż przeciwko nam?

(Zabrze, 2021)


Człowiek z Rotterdamu

Kiedy przychodzą po mój płaszcz

zawsze oddaję też koszulę i wszystko

za co mogliby schwytać. Ręce

trzymam przy sobie.

Ciągle czegoś chcą.

Dmą w trąby.

Plują krwią. Nieswoją.

Koronują

się głośno nawzajem.

We śnie idą do ślubu z kimś kompletnie obcym.

Czemu

w moim kolorowym płaszczu.

(Kraków, 2019/Viry-Châtillon, 2021)


Persefona wychodzi na górę

Gdy wyszła,

oślepiło ją słońce,

nie wie, w którą stronę

iść. Przez wszystkie te lata,

gdy droga wiodła w dół,

widziała, jak dobrzy ludzie

podleją, potwornieją,

zdarzało się, że przychodziła jej myśl -

jak to będzie, gdy zaczną się zmieniać, tylko

w drugą stronę, czy tamto drugie zdziwienie

naprawdę ma smak ambrozji

i czy tej, która jadła granaty

ambrozję się podaje.

Zanim wyruszy dalej

przez chwilę w świecie naprawdę

zapanuje cisza.

(Warszawa, 2021)


Żona Lota

Czy z żalu, czy że zmęczenia -

to niegościnne miejsce,

przez tyle lat ogrzewała

swoją troskliwością -

więc nie z niedosytu.

Zatrzymała się.

Wiatr wiał prosto w oczy

więc nie widziała konturów,

tylko ogień i drganie powietrza.

Kiedy prawie pojęła

że może już przestać się starać,

lecz nie znalazła jeszcze

innego powodu. Ci ludzie, którzy

szli obok - i tamci, tam.

Wszyscy mieli swoje wytyczone drogi,

tylko ona ześlizgnęła się

pomiędzy.

Błogosławieni, którzy się wahają.

Jesteście solą Ziemi.

(Troyes, 2021)


Nie wzywaj nadaremno

Nie wzywaj nadaremno

żadnego imienia:

ani kwiatu,

ani godziny,

ani jeziora,

ani ciszy,

ani miłości,

ani trudu.

Bo każde imię jest owocem

na Ziemi.

Niech nasza mowa będzie taka:

Chwała porzeczkom,

jabłkom, śliwkom,

chwała czereśniom, pomidorom!

Chwała orzechom!

Niech nasza mowa będzie

ogrodem.

(Cavaillon, 2021)

 


Nowoczesny poeta

Nowoczesny poeta inwestuje miliony

między 8 a 22

autopromuje swoją markę,

rozlicza projekty,

odbiera nagrody,

wygrywa konkursy,

nie ma czasu na historie z rozporkiem,

praca zdalna bardzo mu dogadza.

(Carpentras, 2021)


 

Fontanny

Mesjasz zawsze przychodzi z przyszłości

dlatego nie dziwmy się, że tu go nie ma.

Nadal różni ludzie krzyczą, walą do drzwi,

zadają wciąż te sama pytania,

choć coraz częściej w różnej kolejności.

Kiedyś poeci przepuszczali przez siebie

ogromne strumienie,

drzewa uczyły dzieci jak czerpać.

Dziś fontanny nieczynne.

Dostęp za opłatą lub w abonamencie.

( Nîmes, 2021)


 

Lepiej, coraz lepiej!

Lepiej być wielką żabą w małym stawie,

niż małą żabą w wielkim stawie.

Lepiej być wielką żabą w wielkim stawie.

Lepiej być średnią żabą, klasą średnią żab w

stawie średniej klasy.

Lepiej być żabą wielce rokującą

w wielkim stawie, w średnim stawie.

W małym stawie, żabą rokującą,

średnio, lepiej być.

Nieźle. Najlepiej. Żabą wszystkich żab.

Wszechżabą arcystawu.

Byle zawsze

dostosowywać

temperaturę ciała

do temperatury wody.

(Juvisy, 2021)


Bifurquer

Warszawa odzyskała

dostęp do morza.

W świąteczny poranek

stado mew

na tle lazurowego nieba.

Tymczasem na barykadach okien i balkonów

zatknięto chorągwie.

Nie wiem, która

strona zwycięża.

Oni sami nie wiedzą.

Podążam za miastem, które się wyłania.

Zapowiedź światła, może

latarni morskiej, która tutaj stanie.

Mój kompas który nigdy zbyt dobrze nie działał

teraz bezbłędnie wskazuje magnetyczną północ.

Od dawna wiem, że lepiej

z mądrym zgubić,

ale nigdy dotąd nie zdarzyła się

tak świetna okazja.

(Caen, 2021)


 

Słowa odstały się

Słowa odstały się po cichu.

Odstały się apostrofy, performatywy,

inkantacje, przysięgi,

inwektywy zamieniły miejscami

z metaforami.

Tylko nazwy kolorów zostały:

błękitny nadal jest lżejszy

niż akwamaryna,

szary zawsze najbardziej

rozciągły; przenika

przez ściany, skórę, zdania.

Więc tak:

Niebiesko ci,

lawendowo nam,

ochra, ochra, ochra

(Sait-Malo, 2021)

 


Ogród

Archanioł wygnał z Raju

Adama i Ewę

ale zwierzęta zostały

rośliny rosną,

jabłka spadają,

gniją,

sad rośnie,

i widzi sam, że

jest dobry

Powoli

zacierają się nazwy

Co wieczór Bóg

przechadza się

po ogrodzie

I wtedy pachną

niewiadome kwiaty,

spomiędzy traw

wysiewają się ziarna

nienazwanych dni

(Warszawa, 2022)

 


Hipersonik

Z książką na sofie

jak w pociągu, tak samo

zmienia się

za oknem krajobraz

Semafor Słońca pokazuje

światło białe,

światło pomarańczowe,

świtało czerwone

A my nic, lecimy dalej

z prędkością 107 218 km/h
(Warszawa, 2022)


Długi warszawski przednówek

Kiedy kładę się spać i zgaszę

światło, czasami słyszę,

jak o monitor,

od tamtej strony,

tłuką się ptaki.

Bywa, że kiedy idę ulicą

wypływa zapach nie od pary: kadzidło

albo coś z innego czasu

Chyba przed chwilą widziałam jaskółkę - jest

początek kwietnia, wielka śliska przepaść,

ale w drzewach, jak zwykle o tej porze,

wybija szum podziemnych rzek

(Warszawa, 2022)


Skrzydła

Łaskoczą mnie plecy
to rosną skrzydła
Ani anielskie, ani diabelskie

ani ptasie

Zielone liście

(Warszawa, 2022)


 

Floksy

dla Svetki Gudkovej

Dwie siostry, które nigdy

nie zeszły się razem na Ziemi

teraz siedzą w Niebie,

jedna przy drugiej,

na ławeczce z malwami.

Patrzą jak chodzimy tam w dole.

"Gdzie tak pędzą i pędzą?”

mrugają.

Kiwają głowami, wzdychają:

"znowu

nikt nie zebrał porzeczek,

zmarnują się".

Kiedy spotykamy floksy

obie uśmiechają się

całym letnim wieczorem.

(Warszawa, 2022)

 


Lato to kot

Lato to kot

przychodzi kiedy chce

na cichych łapach, ciepłolubnie,

pomruczy,

przeciąąąąąąąąąąąąągnie się

i szast-prast!

Już go nie ma.

A całą resztę roku można opowiedzieć jako kalendarz, obroty ciał, święta, czynsze i izotermy.

(Juvisy, 2022)

 


 

Żar i skry

Wygrać umie każdy

Każda kanalia,

każdy poczciwiec,

każdy Bogu ducha

każdy nosi

w plecaku ostrze Noblisty

Trudniej jest przegrać

Nie: wnieść apelację,

Nie: nosić Traumę,

Czysto Wziąć w garść

porażkę

jak ciału koszulę.

Jeszcze trudniej

walkowerem

nieść i żar, i skry,

i popiół.

(i pokój)

(Ouessant, 2022)